piątek, 27 grudnia 2019

Blood and Black Lace / Sei donne per l'assassino (Sześć kobiet dla zabójcy) 1964



Mario Bava.  Ojciec giallo i slashera, wielka postać horroru. Zaczynał jako operator kamery, co przełożyło się na jego twórczość reżyserską. W jego filmach warstwa wizualna stała wyżej w hierarchii niż fabularna czy aktorska, co skutkowało wspaniałą pracą kamery i grą świateł. Jego styl miał wpływ na wielu twórców - Dario Argento, Lucio Fulci, Ridley Scott czy Nicolas Winding Refn. Pierwszym horrorem Bavy był film Wampiry z 1956 roku, który był również pierwszym włoskim przedstawicielem tego gatunku po zakazie nałożonym w latach 30. i 40. Po kilku poprawkach reżyserskich (Bitwa pod Maratonem, Caltiki - il mostro immortale) dostał on od studia zielone światło na kolejny horror - Maskę szatana. Od tego momentu jego nazwisko stało się rozpoznawalne na całym świecie, zwłaszcza w USA. 3 lata po sukcesie i po kilku włoskich wersjach mitologii greckiej na swoim koncie, Bava znowu użył swojego geniuszu. Tym razem stworzył nowy gatunek filmowy - giallo. The Girl Who Knew Too Much był hitchcockowskim thrillerem z wieloma wątkami obecnymi w późniejszych arcydziełach gatunku, który niestety nie odniósł sukcesu ani w kinach, ani wśród publiczności. Udało się to jego kolejnemu filmowi (Czarne święto), co tylko umocniło pozycję Bavy w panteonie sław horroru.

W 1964 świat ujrzał kolejne, i chyba największe, dzieło włoskiego mistrza - Blood and Black Lace, film który nie dość, że scementował zasady giallo, to jeszcze stał się protoplastą slashera takiego, jaki znamy po dziś dzień. Film opowiada historię domu mody i głęboko skrywanych sekretów jego właścicieli i pracowników, którzy stopniowo, systematycznie są wybijani przez mordercę noszącego białą maskę i czarne rękawiczki. Co ciekawe, Bava zatrudnił osobnego aktora do roli zabójcy, żeby nie można było zgadnąć nawet po ruchach ciała kim on jest. Film nie ma typowego głównego bohatera, gdyż wszyscy po kolei giną w mniej lub bardziej brutalny sposób. Fabuła, co warto zaznaczyć, jest bardzo ciekawa i obfituje w momenty napięcia i grozy. Już sam włoski tytuł (Sei donne per l'assassino - Sześć kobiet dla mordercy) sprawia, że zaczyna się liczyć ilość zgonów, a po 4 zastanawiać, czy reżyser nie pogrywa z nami za bardzo. Sama postać mordercy, ze swoimi czarnymi rękawiczkami i czarnym trenczem, potęguje jeszcze tylko tę aurę tajemniczości.



Najważniejszym aspektem dzieła jest jego styl. Już sama czołówka sprawia, że wiemy, że nie jest to zwykły film. Ujęcia postaci pokazujące się przy nazwiskach aktorów przewijają się przy akompaniamencie tanga. Pierwsze sceny filmu pokazują niesamowite użycie barw i niecodzienną pracę kamery. Widząc ten film ponad 50 lat od premiery miałem potężne uczucie deja vu. Oglądając czułem się jakbym widział Suspirię po raz pierwszy. Każde morderstwo było wystylizowane tak, żeby było inne niż poprzednie. W każdym pomieszczeniu panował inny kolor, a każdy ubiór był szczegółowo dobrany, aby pasował do sceny. Do tego doszły wspaniałe zdjęcia, długie ujęcia (z braków budżetowych kręcone kamerą ustawioną na dziecięcej taczce) i niezłe aktorstwo.



Po seansie jestem pewien, że Bava był jednym z najlepszych reżyserów wszech czasów (i nie chodzi tylko o horrory). Jego wpływ na kino jest nieoceniony i inspiruje reżyserów po dziś dzień. Blood and Black Lace jest filmem wybitnym, który, jak sam reżyser, stanowi kawał historii kina.

Ocena: 10/10

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Born of Fire 1987

Film staje się dziełem kultowym (chodzi o angielskie znaczenie "cult movie"), jeśli początkowo przechodzi bez echa, natomiast po...